niedziela, 6 maja 2018

To był maj, pachniała Saska Kępa...a w domu ospa :)

Niesamowite, że dokładnie 6 lat temu mój syn w pierwszy dzień majowego weekendu dostał ospy.
Historia lubi się powtarzać :) Nawet poczciwy Facebook przypomniał mi to "miłe wspomnienie".
Ostatnio oddaję cię krawiectwu (wow) ale uważam, że igła i szydełko też może współgrać.
Notoryczny brak czasu spowodował, że wyciągam moją pracę zrobioną jakiś czas temu.
Bo na blogu wciąż święta :)

piątek, 30 marca 2018

Pomysł na jajka w koszyku.

Okna pomyte, firanki powieszone,
a w sklepach szał-ciał.
Dzień przed Wielką Sobotą czas pomyśleć jakie jajka złożymy do koszyka -
na twardo ktoś powie. :)
Fakt, ale nie każdy z nas zrobi piękne pisanki, kraszanki.
A może  w tym roku warto pomyśleć o czymś naturalnym?

środa, 7 marca 2018

Z imbirem....

Ostatnio zima trochę przypomniała o sobie. 
W końcu.
Wszystkich ogarnęło zdziwienie, jak to takie mrozy w lutym? Na początku marca? Nie do pomyślenia, kiedy to się skończy? Nikt już nie pamięta zimy stulecia  w `79 roku. Kiedy pasażerowie pociągu sami musieli odkopywać tory aby pojechać dalej.
Wyobrażacie sobie taką akcję w dzisiejszych czasach?
Chyba nie... :)
A ja właśnie lubię zimę, lubię mróz, bo wtedy mogę bezkarnie i wyrzutów sumienia siedzieć w ciepłym domku i grać w grę z dzieciaczkami,
popijać  jak to mówi moja córka - "mroźną" (zimową) herbatą,
taką z goździkami, pomarańczą, cynamonem i imbirem... (jak śpiewa Kortez).
I czy zima musi być szaro bura? No nie.

piątek, 2 lutego 2018

Co nowego na ścianę.

Tak, dawno nas tutaj nie było. Powodem nie jest brak pomysłów, ale brak czasu.
Życie pędzi nieustannie, dni mijają. Już luty.
Wiele się u mnie dzieje.
Wyjazdy, nowe wyzwania, które pochłaniają dużo czasu.
Tak będzie do lipca. Potem mam nadzieję wrócić...
W końcu tyle mamy jeszcze do pokazania :)

piątek, 22 grudnia 2017

All I want for Christmas is...

...święty spokój.


Kiedy będę mieć forsy jak lodu

Kiedy poznam rozkosze zamęścia
Czy przybędzie mi trochę rozumu
Trochę szczęścia...

Gdy się wdrapię na szczyt tego świata
Poznam jego i czary i mary
Czy przybędzie mi trochę nadziei
Trochę wiary...

A tymczasem leżę pod gruszą
Na dowolnie wybranym boku
I mam to, co na świecie najświętsze
Święty spokój...



Tak śpiewała lata temu Maryla Rodowicz, ale te słowa tak bardzo pasują do tego, co czuję.





wtorek, 5 grudnia 2017