poniedziałek, 10 lipca 2017

"Kochaj mnie i wpuść mnie do ogrodu..."

Już prawie połowa lipca a jeszcze nie pokazywałam tegorocznego ogrodu. Dla roślin lato w pełni. W ogrodzie nowe okazy. Niektóre niestety padły, inne świetnie się przyjęły. Dlatego dziś duuużo zdjęć mojego małego ogródka i ukwieconego tarasu.

Przymrozki, które przyszły późną wiosną zniszczyły w moim ogrodzie jedną magnolię i forsycję, która własnie kwitła. O ile ta ostatnia jakoś przeżyła to magnolię musieliśmy wyciąć. Ten sam los spotkał wierzbę całolistną "Hakuro-nishiki". Tutaj winowajcą okazał się turkuć podjadek, który obgryzł korzenie i wgryzł się w konar. Musieliśmy więc wypełnić czymś miejsce po tych drzewkach. Kupiliśmy silniejszą odmianę wierzby szczepionej i berberysa.


Berberysy wykorzystywane są do miejskich żywopłotów więc myślę, że będzie wytrzymały na różne warunki pogodowe.
Oprócz tego dokupiłam dwie hortensje, tym razem bukietowe i dosadziłam kilka nowych funkii
 ( host).



Jeśli chodzi o kwiaty doniczkowe postawiłam na sprawdzone pelargonie i begonie. W tym roku wymyśliłam sobie, że dominującym kolorem będzie biały. Nie wygląda to źle, ale w przyszłym roku wrócę do kolorów.  Jeśli chodzi o moje tegoroczne nowości to zachwyciła mnie tunbergia.


Jest piękna. Bardzo szybko rośnie, wymaga tylko obfitego podlewania i stanowiska z rozproszonym światłem. 
Zapraszam na kadry z mojego ogrodu Anno Domini 2017:













Na pchlim targu zdobyłam taki zgrabny komplecik, który stanął przed domem:


Ta serweta to zdobycz Ani, również z pchlego targu. Za niewielkie pieniądze można upolować tam prawdziwe perełki.

Wdzięczna modelka - Ania:):










Uprzedzałam, że będzie dużo zdjęć:)
Niedługo wyjeżdżamy na wspólne wakacje z Anią, możecie więc spodziewać się kolejnej dawki fotek:)
Pozdrawiam - Magda.

P.S. Na koniec zagadka: z jakiej piosenki zaczerpnęłam tytuł dzisiejszego posta?

2 komentarze: